Spektakl "Powiększenie"

Email Drukuj PDF

Teatr Okazjonalny
SOPOCKA SCENA OFF DE BICZ
„Człowiek jest takim, jakim jest jego działanie”. Jean - Paul Sartre
7 listopada, godz. 19.00
Wstęp wolny 

 


 

 

 

 

"POWIĘKSZENIE"
Koncept, choreografia i wykonanie: Joanna Czajkowska
Muzyka: Karolina Rec, Rafał Dętkoś
Fotografie do wizualizacji: Szymon Rogiński
Wizualizacje: Joanna Czajkowska
Film: Michał Popczyk
Scenografia: Dominik Rudasz
Makijaż: Agnieszka Wolska
Kostium: Joanna Czajkowska
Światła: Bartosz Cybowski/Adam Akerman
Premiera: 20 i 21.02.2009 Sopocka Scena Off de BICZ
Przewidywany czas: około 45 minut
Produkcja: Sopocka Scena Off de BICZ

„Człowiek jest takim, jakim jest jego działanie”. Jean - Paul Sartre

Jestem w procesie. Staje się codziennie od nowa. Zmieniam i poznaję. Wypełniam siebie sobą, najpełniej jak potrafię. Wybieram siebie od nowa jako byt, który widzi, czym był i kieruje się świadomie ku nowemu. Ku temu, czym jeszcze nie jest.

Spektakl solowy, którego najważniejszym motywem jest sam proces życia i poznanie samego siebie, jako jednostki. Według egzystencjalistów, człowiek ze swą świadomością będąc w istocie nicością – czyli zaprzeczeniem „cości” (rzeczy niezmiennej), pragnie być „efektywnie zaangażowany w świat przyszły”. Na tym polega wolność. Wolność też jest nicością, a doświadczamy jej, gdy stajemy się świadomi, czym nie jesteśmy, i gdy dzięki temu możemy wybrać, czym będziemy w przyszłości. Ponieważ nasza wolność jest nicością, nie dokonujemy wyborów na podstawie rzeczy, są one wyborami wartości i znaczeń. Aby wykonać jakąś czynność musimy wycofać się z naszego uczestnictwa w świecie, by zastanowić się, co nie istnieje – tę pustkę właśnie wypełnić możemy działaniem. Sartre uważa, że wybór działania jest wyborem nas samych, nie istnienia. Trzeba istnieć, żeby wybierać. Wybieramy natomiast swoją esencję – konkretny sposób przyszłego istnienia. Świadomość wolności może także przynieść smutek i udrękę, bo jeśli wszystko jest możliwe, możliwe także jest to, czego nie chcemy, lub czego się boimy. Jednak, owa wolność może być także źródłem radości i siły, jak twierdził Sartre, nie ma bardziej optymistycznej doktryny, niż ta, która mówi, że przeznaczenie człowieka powierzono jemu samemu. Tylko…trzeba do tego dorosnąć.

Informacji o artystach zaangażowanych w projekt szukaj także na:

www.offdebicz.sopot.pl

www.occasiondance.com

www.szymonroginski.com

Karolina Rec w Kings of Caramel: http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewProfile&friendID=363997885

Rafał Dętkoś: www.rafaldetkos.republika.pl

Dominik Rudasz alias Black Ibrahim: myspace.com/dert_maul

 

Recenzje: „Joanna Czajkowska zrealizowała najodważniejszy spektakl w swojej karierze. "Powiększenie" Sopockiej Sceny Off de BICZ wciąga, pasjonuje, zachwyca i przeraża. […] Joanna Czajkowska odważyła się przemówić ze sceny głosem na wskroś osobistym. Chociaż tańczy dla wszystkich, w najnowszym swoim spektaklu, "Powiększenie", z każdym widzem prowadzi intymną rozmowę. […]

Tancerka stoi na środku pozbawionej rekwizytów sceny. Za nią tylko materiałowy parawan zasłania mniej więcej dwie trzecie ściany. Obok Czajkowskiej po lewej stronie znajdują się muzycy - tworzący przetwarzany komputerowo podkład muzyczny Rafał Dętkoś i akompaniująca mu na wiolonczeli Karolina Rec.

Bardzo powoli, niespiesznie wzmacniane światło wyłania sylwetkę Czajkowskiej. Stoi przed nami w kostiumie złożonym z białej tiulowej spódniczki i czarnej bluzki na ramiączkach. Na lewej ręce kontrastujący jasny ściągacz. Kolorystyka stroju zapowiada emocje, jakie artystka przekaże w czasie czterdziestopięciominutowego pokazu. Czajkowska ruch wyprowadza od dołu. Najpierw drgania obejmują jej lewą nogę, potem stopniowo opanowują całe ciało. Gdy oderwie już lewą nogę od podłogi, podobny wysiłek sprawia jej ruch prawej. Artystka metaforycznie wykracza poza obszar, w którym dotychczas się poruszała. W ciągu pierwszych kilku minut nic więcej się nie dzieje. Zamiast intensywnej gimnastyki po scenie, Czajkowska gra detalem, nieznacznym ruchem, pracą mięśni. Potęguje w ten sposób napięcie, przykuwa uwagę, prowadzi wyrafinowany dialog z samą sobą. W każdym geście artystka jest stanowcza i dokładna. Ruch jej ramienia, praca łopatek, czy nienaturalnie złożonych rąk wygląda na precyzyjny mechanizm, pozbawiony miękkości i powabu, jakie dotychczas charakteryzowały jej taniec. Po zaskakującym początku następuje zerwanie konwencji. Nagle Czajkowska rozmawia na dwa głosy o propozycji zagrania w filmie. […]

Potem […] na parawanie wyświetlane są zdjęcia Czajkowskiej, tańczącej tylko w spódniczce. Artystka w niezwykle prosty sposób buduje opozycję obrazu i żywego planu. Pozy uchwycone na zdjęciach Szymona Rogińskiego tancerka odtwarza na żywo, dopełniając ograniczony ujęciem migawki ruch o brakujące ogniwa. Podąża za figurami zarejestrowanymi wcześniej, nadając im nową jakość. Ta autotematyczna i niezwykle efektowna wizualnie scena należy do najlepszych w przedstawieniu. Za chwilę tancerka na zdjęciach terroryzuje widza swoją nagością. To nie jest pusty chwyt, a najboleśniejsza, najbardziej emocjonalna wypowiedź artystki, która w momencie tej projekcji leży pod parawanem bez ruchu w pozie osoby złożonej do trumny. Mamy do czynienia ze śmiercią poprzedzającą nową kreację?

Kondensacja obrazów przybiera na sile. Projekcja się kończy, a Joanna Czajkowska powoli, jakby powietrze stawiało ogromny opór, posuwa się przed siebie, przez całą długość sceny. W pewnym momencie wstaje, zdejmuje bluzkę i rzeczywistość fotografii staje się realną rzeczywistością publiczności.

Dawno już nie widziałem na scenach offowych tak zdecydowanej i precyzyjnie skonstruowanej wypowiedzi jak "Powiększenie" Joanny Czajkowskiej. Ten pełen szczerości, bezpretensjonalny spektakl porusza, dotyka do żywego, wywołuje lawinę emocji i uniemożliwia zdystansowaną obojętność. W ciągu godziny lekcyjnej, w jakiej Czajkowska mieści wszelkie swoje emocje, widzowie otrzymują prawdziwą lekcję człowieczeństwa. Najnowsze przedstawienie Czajkowskiej nieco przypomina bardziej radykalny "Waiting" Mikołaja Mikołajczyka, w którym tancerz od początku występuje zupełnie nagi […]. Trójmiejska tancerka wypowiada się w sposób nie mniej wyrazisty, używając jednak łagodniejszych środków.

"Powiększenie" to z całą pewnością przedstawienie graniczne. Przełom, także artystyczny, już się dokonał. Co będzie dalej?” Łukasz Rudziński „W powiększeniu widać wszystko” 22.02.2009; www.trojmiasto.pl

"Powiększenie" - najnowsze taneczne solo Joanny Czajkowskiej z Teatru Okazjonalnego – nie układa się w spójną całość. To raczej ciąg scenek połączonych wspólną myślą. Część z nich jest wyśmienita, część - niestety - przeciętna. W głośnym filmie "Diabeł" Andrzeja Żuławskiego tytułowa postać mówi jednemu z bohaterów: "Nie mogę objaśnić ci świata, ale mogę ci go zatańczyć". Motto "Powiększenia" Joanny Czajkowskiej mogłoby być parafrazą tego zdania i brzmieć: "Nie mogę opowiedzieć ci mojego życia, ale mogę ci je zatańczyć". Bo "Powiększenie" jest trzecim z kolei - po "Tak" i "Rosso Relativo" - bardzo osobistym przedstawieniem tej choreografki i tancerki. Przedstawieniem z tych trzech zdecydowanie najlepszym, najoryginalniejszym i najbardziej dojrzałym. […]

"Powiększenie" nie układa się w spójną całość, to raczej ciąg scenek (oraz wizualizacji i projekcji) połączonych wspólną myślą. Jest to przepełniona symbolami opowieść Czajkowskiej o swojej twórczości i poszukiwaniu w niej (lub raczej: poprzez nią) piękna, interakcji z innymi ludźmi, wreszcie o powstawaniu po niepowodzeniach. Spektakl rozpoczyna się ciekawą choreografią, w której nieruchoma tancerka zaczyna się poruszać: najpierw niepewnie drgać, później wykonywać mechaniczne, niezgrane ruchy, by wreszcie "ożyć", zacząć tańczyć. Następnie pojawiają się wizualizacje, zbudowane z szeregu zdjęć półnagiej tancerki. Czajkowska wchodzi z nimi w interakcję, próbując "dopasować się" do pozycji na fotografii. Dwa wyśmienite momenty z "Powiększenia" to najbardziej dynamiczny fragment spektaklu, ciekawy i oryginalny układ, kończący się symbolicznym upadkiem oraz "powstanie" po nim, zatańczone jedynie w plamkach światła odbijającego się od wirującej lustrzanej kuli. Przedstawienie kończy się poetyckim […] filmem, na którym widzimy Czajkowską spacerującą po Sopocie z lustrzaną kulą w ręku. Ogromnym atutem spektaklu jest oryginalna muzyka przygotowana wspólnie przez Karolinę Rec (wiolonczela) i Rafała Dętkosia (elektronika). Ruchowi Czajkowskiej przez większość czasu towarzyszy powolna, prawie transowa muzyka industrialna, efektownie kontrowana lirycznymi dźwiękami wiolonczeli.” "Powiększenie" w Sopockiej Scenie off de BICZ" Mirosław Baran, Gazeta Wyborcza; 23-02-2009

Powiększenie - Efekt Szeherezady. To osobiste spostrzeżenia, nie aspirujące do uogólnień. Spektakl przeniósł mnie w inną rzeczywistość. Coś, co zaczyna się dość banalni (postać/aktorka/tancerka wypowiada na początku słowa "chciałabym zatańczyć coś pięknego") przeistacza się w pewnym momencie w trans, tak senny, że człowiek przenosi się do świata rzeczywistości pozaczasowej. Zastosowanie środków muzycznych i światła lustrzanej kuli oraz minimalistycznego ruchu sprawiło, ze w drugiej części ocknąłem się z poczuciem, że oto stałem się widzem w pałacu sułtana na pokazie pięknej tancerki w baśni. Doznałem dziwnego poczucia obcowania z czymś prastarym (z esencja tańca, wspólnoty, piękna?). To zetknięcie perspektyw: indywidualnej i pozaczasowej, uniwersalnej i subiektywnej odbywa się w spektaklu w przestrzeni światła, muzyki, ruchu, filmu. Widzowie w poczuciu bezpiecznej wspólnoty przeżywania zasiadają, niejako w koło sceny i obcują z tancerka i jej tańcem osobiście. Odczuwają oderwanie od codzienności być może dlatego, że tancerka nie próbuje w tym miejscu już niczego udowadniać. Widać tu dojrzałość emocjonalna, zgodę na człowieczeństwo, i optymizm tej, która patrzy w gwiazdy. Udało się tu stworzyć opowieść osadzoną we współczesności (komputer, film) i w przestrzeni czasu uniwersalnego (samotność jednostki, przemijanie, kosmiczna gra świateł, wiolonczela). W narracji spektakl skomplikowany - postmodernistyczny (tu w dobrym tego słowa znaczeniu) kolaż obrazów. Środki i konstrukcja spektaklu przeniosły efekt ulotnej obecności w krainie czasu baśni. Efekt Szecherezady został osiągnięty. Bezdyskusyjnie zatańczyła Piękno. dr Grzegorz Welizarowicz Uniwersytet Gdański

„Człowiek jest takim, jakim jest jego działanie. (Jean - Paul Sartre) .Wypełniam siebie sobą, najpełniej jak potrafię. (Joanna Czajkowska) ... gdy tymczasem wcale „Nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś - lecz tym, kim się stajesz, gdy myślisz, kim jesteś” (Desiderata), co częściowo potwierdzają kolejne impresje taneczne Joanny Czajkowskiej: "Tak" (grudzień 2007), "Rosso Relativo" (październik 2008) i „Powiększenie” (luty 2009). Nie unikając uniwersalnego przekazu, przede wszystkim ogniskują one osobiste doświadczenia artystki – wyzwania, decyzje, stawanie się. Z pewnym namaszczeniem i lekkością stawia ona kroki, układa gesty, dotykając poniekąd tych samych strun, jednak za każdym razem z innej perspektywy, utrzymując inną konwencję, nastrój; kreuje sceny, które w pewien sposób zostały jej – jako artystce, kobiecie, sopockiemu przechodniu - zadane.

„Powiększenie” to autoreflesja skonfrontowana z filozoficznymi przypisami, dialog z własnym alterego (próba nadążenia za nim, zsynchronizawania się z nim, ale też dopowiedzenia go), zdystansowane studium życia zapytujące o granice wolności rozumianej jako „efektywne zaangażowanii w świat przyszły”. Jednocześnie jest też wyrazem poszukiwania własnej tożsamości i języka scenicznego.

Praca kompozycyjna - fragmentaryczne, bezpośrednio nie powiązane z sobą sekwencje taneczne, wprowadzenie slajdów i filmu przedstawiających tancerkę, dekoncentrująca przestrzeń gra świateł, industrialna muzyka skomponowana z liryczną wiolonczelą - dopełnia metaforyki przedstawienia. Paradoksalnie dążenie do samopoznania uświadamia, że nie możemy zobaczyć sami siebie – jedynie część własnego odbicia.

Emocjonalny przekaz nie traci na widowiskowości, a taniec nie jest przegadany. J. Czajkowska koncentruje się na detalu, pojedynczych ruchach, przejściach pomiędzy nimi. Część akcji przenosi na ekran. W polifonicznym przekazie obserwujemy, jak dziewczynka w tiulowej sukience/półnaga kobieta w różowej spódnicy zmaga się sama z sobą, swoimi pragnieniami, dążeniami, delikatna-naga-silna jednocześnie odważna przechodzi metamorfozę. W ostatniej scenie spaceruje Sopotem z lustrzaną kulą. Odbicia lustrzanej kuli obejmują zarówno scenę jak i widownię, włączają ją w wir, przenoszą w inny wymiar - magiczny, transowy....

Anglojęzyczne tłumaczenie tytułu poszerza horyzont znaczeń. „Powiększeniu” (interpretowanym jako z jednej strony: dorastanie, dojrzewanie, pokonywanie ograniczeń fizycznych, formalnych, osobistych w realizacji samego siebie, spełnieniu; z drugiej: przyglądanie się sobie w przybliżeniu) odpowiada „Zoom out”, które dosłownie oznacza „zmniejszać, oddalać, pomniejszać” i zarazem „stracić kontrolę, panowanie nad sobą, oszaleć, wpaść w szał”. Niebezpieczeństwo egzystencjalizmu?” Ewa Okroy, Elżbieta Okroy; „Uwaga rośnie”, Gdański Festiwal Tańca 2009 – gazeta festiwalu.

 

Dołącz do nas!

Dołącz do nas w facebook'u!

Polecamy

Reklama
Reklama

Subskrypcja wiadomości

Wpisz swój e-mail, aby otrzymywać nasze wiadomości



Aktualne imprezy

Ogłoszenia

Popularne artykuły