24 marca, 19:00
"Przesłanie filmu Jacka Bromskiego jest proste i konkretne: jeśli chcesz czuć się u siebie jak u siebie, bierz sprawy w swoje ręce. A wtedy nie przeszkodzą ci ani skini, ani importowani zza pobliskiej wschodniej granicy gangsterzy. "
Konrad J. Zarębski, Kino
Wstęp wolny
"U Pana Boga za miedzą" zamyka cykl opowiadający o mieszkańcach Królowego Mostu. W komedii ponownie spotykamy starych dobrych znajomych w tym, tych najważniejszych, czyli komendanta i proboszcza.
Tym razem jednym z głównych wątków fabuły są wybory burmistrza Królowego Mostu". Kandydaci prowadzą będą negatywną kampanię wyborczą, wzorowaną na ostatnich wyborach parlamentarnych w kraju.
Pojawi się również repatriant z Ameryki, który wróci na Podlasie oraz inspektorka, która przyjedzie uczyć policjantów w Królowym Moście pracy na komputerach.
W Królowym Moście wszystko po staremu. Sielska anielskość, urodzaj i niezmącona cywilizacją szczęśliwość. Temperament jego mieszkańców nie pozwoli jednak, by ktokolwiek się tam nudził. Na stare śmieci, po dwudziestu latach spędzonych na emigracji w wielkim świecie, wraca Stasiek Niemotko, kierujący się sprawdzoną od wieków zasadą, że wszędzie dobrze, ale do domu kiedyś wrócić trzeba. Za radą księdza dobrodzieja będzie szukał żony, a kobiet hojnie obdarzonych przez Boga w Królowym Moście nie brakuje. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie polityka i przygotowania do wyborów na burmistrza. A gdzie dwóch się bije, tam w całej wsi aż huczy.









