Zapraszamy na wernisaż 23 kwietnia o godz. 18.00
MOJE MALARSTWO
Malarstwo jest dla mnie wielką wspaniałą przygodą, która trwa i wciąż mnie fascynuje. Przynosi mi wiele radości, czasem ból „męki twórczej” czy niezrozumienia, ale i satysfakcję, poczucie spełnienia. Jest tez dla mnie sztuka jakby płaszczyzną spotkania z drugim człowiekiem w jego najczystszej, wysublimowanej formie. To zadziwiające, jak wrażliwość artysty może przemówić – bez zbędnych słów - do wrażliwości odbiorcy. Ile tu niekiedy głębi, zrozumienia, prawdy. To jakby spotkanie dusz – bez kamuflażu, makijażu, pozorów i całej tej sztuczności. Im jest to intensywniejsze, im bardziej szczere tym dłużej i cieplej pamięta się takie spotkanie. Staje się ono czymś ważnym.
Dla takich chwil warto się starać i cierpliwie znosić wszelkie niedogodności z uprawianiem sztuki związane. A bywa ona czasem niewdzięczna, bywa że jest „pod górkę”, zwłaszcza gdy moim staraniom towarzyszą „kłody rzucane pod nogi” przez ludzką małoduszność, czy głupotę ale cóż – nikt nie obiecywał, że będzie łatwo... Jest cena za niezależność i bycie sobą. W trudnych chwilach umacnia mnie silne poczucie sensu tego co robię: potrzeba dzielenia się głębią miłości w IKONIE i poszukiwaniem prawdy i dobra w Człowieku, którego portretuję. Ikona pozwala mi zanurzyć się w modlitwie serca, takiej bez słów, oczyścić wewnętrznie podczas długich i pełnych ciszy godzin kontemplacji. Tu czasu się nie liczy, nie można się spieszyć , trzeba dojść na wyżyny swych możliwości, pomnożonych o to ”COŚ” co otrzymuję, co już nie ode mnie zależy, ale od Bożej Łaski, podszeptu Aniołów, to wszystko można usłyszeć w głębokiej pełnej harmonii przestrzeni kontemplacji.
Nieco inaczej rzecz się ma z malowaniem portretów. Tu trzeba zmierzyć się z konkretną rzeczywistością – z opornym niekiedy modelem. Decydujacym momentem jest już sam wybór osoby portretowanej - najczęściej jest to ktoś, kto przez „format” swej osobowosci zaciekawia mnie na tyle mocno, ze nagromadzonych emocji starcza na dłuższą kontemplacyjną pracę. Każdy człowiek posiada swą głębię, niekiedy skrywa bardziej lub mniej świadomie jakąś tajemnicę. Niekiedy trzeba się „wedrzeć” w jego przestrzeń bv dotrzeć do miejsca, które stanowi o jego jedynej i nie powtarzalnej osobowej wartości.
Portret w moim rozumieniu to szukanie Prawdy o człowieku, docieranie do głębi jego istoty. Niekiedy pokazuję portretowanego człowieka takim jaki on jest, jakim go postrzegam, wyczuwam. Częściej jednak staram się dotrzeć do tego jakim „może się stać” i takim właśnie chcę go pokazać.
Malarstwo w połączeniu z wystawami jakie organizowane są w wielu krajach świata jest jakby sposobem na życie, Lubię towarzyszyć, o ile jest to możliwe moim obrazom podczas ekspozycji , poznawać nowych ludzi, tu czasem zawiązują się piękne i trwałe przyjaźnie, powstają nowe ciekawe projekty. Dobrze jest wiedziec, że gdzieś w afrykańskim buszu pracuje polska misjonarka siostra Anna Maria, którą poznałam w Kenii. Spodobała się jej bardzo jedna z moich ikon – więc bez wahania obraz jej podarowałam , i tam w dalekiej Kenii towarzyszy wiernym w misyjnej kaplicy. Miło jest pomyśleć, ze poeta z Lubeki Józef Pless, pisze poezje do moich IKON. Planujemy wydanie wspolnego albumu malarstwa z poezją. Myślę, że to będzie ważne dzieło na trudne czasy.
Marlena Nizio










