„Dom dobry” w Wilnie. Spotkanie z Wojciechem Smarzowskim
- Strona główna
- Aktualności
- „Dom dobry” w Wilnie. Spotkanie z Wojciechem Smarzowskim

„Najtrudniejsza dla nas była scena gwałtu” – przyznał Wojciech Smarzowski podczas spotkania z wileńską publicznością. Po pokazie swojego najnowszego filmu „Dom dobry” reżyser opowiadał o pracy nad obrazem, rozmowach z osobami doświadczającymi przemocy i nadziei, którą dostrzega w ich historiach.
Pokaz odbył się 17 października w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Seans i spotkanie z twórcą zorganizowano w ramach cyklu „Spotkania z kinem polskim” oraz Festiwalu Filmu Polskiego na Litwie. Pokaz filmu „Dom dobry” w Domu Kultury Polskiej w Wilnie zgromadził pełną salę widzów. Spotkanie poprowadził filmoznawca Łukasz Skórko. Dyskusja trwała ponad godzinę, a publiczność do samego końca zadawała kolejne pytania. Spotkanie było częścią cyklu organizowanego przez Dom Kultury Polskiej, jedynego miejsca w Wilnie, gdzie regularnie odbywają się projekcje współczesnych polskich filmów połączone ze spotkaniami i rozmowami z ich twórcami. Frekwencja oraz zainteresowanie kolejnymi wydarzeniami pokazują, że polska kinematografia ma w Wilnie wierną publiczność, która nie tylko chętnie ogląda filmy, lecz także aktywnie uczestniczy w dyskusjach. Projekt został dofinansowany przez Samorząd Miasta Wilna.
„Dom dobry” opowiada o przemocy domowej. Jego bohaterka, Gośka (Agata Turkot), po pobycie w Wielkiej Brytanii wraca do rodzinnego miasta i podejmuje pracę jako lektorka języka angielskiego. Chce kontynuować studia i uniezależnić się od toksycznej matki. W internecie poznaje Grześka (Tomasz Schuchardt), który wydaje się miłością jej życia. Z czasem jednak ich związek zamienia się w koszmar – mężczyzna stosuje wobec niej przemoc fizyczną i psychiczną.
„U mnie bazą jest realizm. Kiedy pokazałem ten film na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, okrzyknięto mnie reżyserem od pornografii przemocy. Gdy film trafił do kin, okazało się, że życie rzeczywiście bywa aż tak brutalne. Teraz czytam, że Smarzol, czyli ja, nic nie pokazał, bo życie jest dużo bardziej okrutne” – mówił Smarzowski.
Reżyser podkreślił, że zarówno podczas pisania scenariusza, jak i montażu korzystał z konsultacji. Gotowy film pokazał między innymi osobom, które doświadczyły przemocy domowej. Ich reakcje ujawniły, jak różnie można odczytać tę samą historię.
„Zorganizowałem, przepraszam za trudne słowo, projekcje fokusowe. Pokazałem ten film różnym osobom, między innymi takim, które doświadczyły przemocy domowej. Wyszły z sali, uznając, że to happy end. Osoby, które nie doświadczyły przemocy domowej, stwierdziły natomiast, że stworzyliśmy bardzo mroczne zakończenie.
Teraz mała dygresja. Bardzo dużo rozmawiałem z osobami, które doświadczyły przemocy, były w trakcie terapii i zakończyły takie związki. Dzięki temu wiedziałem, że zawsze jest nadzieja. Nieważne, czy masz 20, czy 50 lat. Jeżeli uda ci się uwolnić od takiej osoby, wszystko jest jeszcze przed tobą” – podkreślił.
Szczególnym wyzwaniem dla ekipy było nakręcenie sceny gwałtu. Na ekranie trwa ona zaledwie 13–15 sekund, a jej realizacja zajęła około pięciu minut. Smarzowski zaznaczył, że zależało mu na uniknięciu kolejnych dubli.
„Absolutnie mnie nie obchodziło, czy jakiś fragment sceny będzie ostry czy nieostry. Nie chciałem po prostu, aby aktorzy musieli jeszcze raz przechodzić przez tę sytuację” – wyjaśnił.
Podczas spotkania pojawił się również temat powracających w twórczości Smarzowskiego tytułów. W 2004 roku reżyser nakręcił „Wesele”, a kilkanaście lat później ponownie sięgnął po ten tytuł. Z kolei „Dom dobry” nawiązuje tytułem do „Domu złego” z 2009 roku. Jak zapowiedział twórca, w planach ma także „Dom starców”. Wcześniej jednak zamierza przenieść widzów do czasów początków państwa polskiego.
„Żyjemy w takich czasach, że właściwie cokolwiek dotkniemy, może stać się tematem filmu. Jeśli chodzi o współczesną przemoc, to oczywiście istnieje również przemoc kobiet wobec mężczyzn oraz przemoc wobec dzieci. W mojej pracy ważny jest płodozmian. Nie sądzę, żebym teraz znów pisał o przemocy współczesnej. Cofnę się do Słowian. A tym trzecim domem będzie »Dom starców«” – zapowiedział.
Przyznał przy tym, że praca nad scenariuszem o starości przynosi mu inne trudności niż te, z którymi mierzył się przy „Domu dobrym”.
„Obecnie próbuję pisać o domu starców. Odwiedzam domy spokojnej starości i kilka razy wywiesiłem białą flagę podczas pracy nad scenariuszem, bo nie widzę tam nadziei. Obsikane spodnie to nic, ale Alzheimer czy demencja oznaczają, że lepiej już nie będzie” – mówił reżyser.
Wojciech Smarzowski urodził się w 1963 roku. Karierę filmową rozpoczynał jako operator. Jest reżyserem między innymi „Wołynia”, „Róży”, „Drogówki” i „Kleru”.









